Komentarze: 4
To leśne chwasty – mówi drobny mężczyzna w krótkiej kurtce i mocno wyświeconych na siedzeniu spodniach. Szamocze się z paskiem, a potem znika z olbrzymim konarem przytroczonym do ramy roweru.
W szczycie wegetacji topole bywają niezauważalne, ale po sezonie niepozorne liście drewnieją i w porywach bębnią głucho o gałęzie. To jedyny dźwięk tutaj, prócz klekotania kół, szurania butów i mojego oddechu – podobno można się nauczyć oddychać przeponą.