Napisz do mnie!

ZaGGadaj do mnie!

Archiwum

Jesteś w archiwum mojego bloga - marzec 2008

z pamiętnika paparazziego [haiku]
30. marzec 2008 17:21:00

liczysz na wiosnę
a tu zjawia się pszczoła
i zajmuje kadr

 Wersja poprawiona popielata:

liczysz na wiosnę
a zjawia się pszczoła
zajmuje kadr

pszczółka

 forum

:-) 



Dodaj swój komentarz (4)

i tak
29. marzec 2008 17:58:00

Podobno Agatka przespała w foteliku całą podróż (z małymi przerwami na jedzenie i coś wręcz przeciwnego;) i nawet nie wiedziała o tym, że pędzi na zachód autostradą i że będzie już duża i mądra, kiedy wróci do domu.

Tymczasem deszcz przestał padać i w brudnych kałużach odbija się szarość i swojskość ulicy.

Robal wyciąga mnie z domu. I tak.  



Dodaj swój komentarz (2)

Powrót Mumii ;))
11. marzec 2008 21:39:00

Nagle się budzę pod trzema pierzynami, w pustym domu, którego nie udało się rozgrzać przez jedną noc palenia w centralnym olchą i brzozą.

Świt jest spokojny i nieruchomy. W powietrzu cicho szyrkają szpaki, a żurawie stąpają po oziminie tak ostrożnie, jakby wszystkie te historie o duchach grzeszników, wichrach i porywach były czczym wymysłem znudzonych sielskim życiem poetów.

Podłogę stajni zalega pył i kurz i nie pobrzękują wiadra w oborze. W stodole nie ma zboża, w skrzyni nie ma paszy i nikt nie wychodzi mi naprzeciw prócz trzech starych, tłustych kur, zdanych na łaskę i niełaskę dzierżawcy na czas pobytu Taty w szpitalu.

Dopiero wieczorem, kiedy wracam z miasta w świeżych bandażach i z żalem, że nie mogłam pójść na torfowiska - słyszę jak gęgają wracające gęsi, sikory dzwonią w miłosnym amoku, Głupia Zytka coś krzyczy - że jest już stara, ktoś kaszle, ktoś jedzie skrzypiącym rowerem, miauczą koty.

 



Dodaj swój komentarz (2)

znad lazanii
04. marzec 2008 23:26:00

Jeszcze się pieszczę, jeszcze nie skaczę, poprzestaję na brzuszkach i ramionach - za to z ciężarkami :-)

Popołudnie spędziłam w kuchni - upiekłam lazanię.

Za oknem, na skraju ogrodu rośnie wielka brzoza. Czasem patrzę na nią wieczorem. Dalej jest wydma, kępa sosen, rzeka, tory, bloki, wielkie miasto. Kres mojej wyobraźni, koniec mojego świata.

Zachodzą zmiany w tych, o których myślę. Lewitują w chmurach srebrnego pyłu, a wielkie płatki śniegu, które sypią się z nieba właśnie teraz, w czasie wieczornego przelotu wron - to oni.



Dodaj swój komentarz (2)