Jesteś w archiwum mojego bloga - grudzień 2008
28. grudzień 2008 22:14:00
28. grudzień 2008 22:09:00
pies na ulicy
pod każdym młodym drzewkiem
ten sam co wczoraj
Dodaj swój komentarz (0)
23. grudzień 2008 13:10:00
i niechby już się stało
w żłobku pod gwiazdką białą
chciej się narodzić
na tej garstce sianka
obok
opłatek
i lżej
my młodzi wciąż z sobą
z nim ja
z tobą tamta
*
Życzę Wam Radosnych Świąt!
Dodaj swój komentarz (2)
14. grudzień 2008 17:50:00
Miejsce akcji: gabinet pedagoga szkolnego.
Osoby:
Patryk - uczeń
klasy drugiej
Pani
pedagog
- Pani pedagog , (***), niech pani mi kupi karabin, taki na kulki, u ruskich, (***), pani pedagog, niech pani mi kupi, (***), pani pedagog! (***)
- Ale ja ci mogę zapłacić za wycieczkę, kupić książkę…
- Nie chcę książki, jasne?! Ja się zupełnie nie mam czym bawić! (***), Pani pedagog, niech pani mi kupi karabin, taki na kulki! (***), Pani pedagog! (***), Niech pani mi kupi, u ruskich, koło drugiej biedronki, za dwie dychy! (***), Pani pedagog! (***).
(***) – przerywnik na ryk, tarcie oczu piąstkami, wypuszczanie i wciąganie zielonego gluta o długości około 10 cm.
PS. I jak – kupi czy nie?
Dodaj swój komentarz (1)
09. grudzień 2008 21:44:00
Pan
Czesio dygotał - był w najwyższym stopniu spragniony. Szukał w świecie bytu,
który byłby zdolny to pragnienie zaspokoić, lecz zdefektowany, porzucony kosz
bez złotówki nie mógł tego uczynić. Pod supermarketem ustawiła się kolejka
dobrych ludzi, ale kosze z monetami były nieżyczliwe, złośliwe, okazujące
nienawiść i pogardę. Przechodziły pospiesznie z rąk czystych do rąk tłustych,
drwiąc z jego uszkodzonych, bezpalcych.
Ale dobry
Bóg zaspokaja najgłębsze pragnienia. A jeśli nawet nie było tu dla Niego miejsca, w
godzinie szczytu, pod zatłoczoną wiatą - przysłał swoją chudą asystentkę:
Miłość. I oto chłopak, który siedział na schodku, nagle odstawił ledwie
napoczętą butelkę piwa i pobiegł w stronę dziewczyny przechodzącej przez
parking.
Czesio
był pierwszym, który doświadczył cudu. Ukląkł, wziął butelkę w bezrękie ramiona
i nabożnie podniósł do ust. Zdążył wypić łyk lub dwa, nim ktoś się potknął, zachwiał,
popchnął i butelka upadła. Płyn wsiąkł w wycieraczkę i było po cudzie, ale pan
Czesio nie wstawał z kolan i nie odwracał oczu od plamy.
- Tyle
dobroci - powtarzał. Tyle dobroci.
Dodaj swój komentarz (0)
08. grudzień 2008 20:11:00
dębowe drzwi
klucz zgrzyta w zamku
niepotrzebnie
.
Dodaj swój komentarz (0)
04. grudzień 2008 20:46:00
Pewna Koza
z Lombardii (nie w ciemię bita),
sprzedawała
mleko za dolce (i vita).
Z Lombroso
(na goło)
weszła w
spółkę z o. o.,
wydoiła
go raz dwa i kwita.
*Lombroso – znany badacz czaszek z Lombardii, niestrudzony miłośnik rogacizny i prostego, wiejskiego (współ)życia.
Dodaj swój komentarz (0)
