Napisz do mnie!

ZaGGadaj do mnie!

Archiwum

Jesteś w archiwum mojego bloga - luty 2006

Życie człowieka
28. luty 2006 13:55:00

Od kilku dni przewracała mi się po szkolnym biurku niechlujna kartka ozdobiona dużym wykrzyknikiem. Dziś przypadkowo odwróciłam ją na drugą stronę. Domyślam się autora wiersza.

 

 

Życie człowieka

 

"Porwały mnie psy stare skurwysyny.

Zawiozły mnie na dołek.

Znalazłem się w bidulu.

Znalazłem tam ziomków, zjarałem z nimi.

Gara było dobrze sachare w ryju miałem

Chciało się pić ale dalej bucha łapie

Z kumplami"

 

A w czwartek kolejny próbny sprawdzian kompetencji klas szóstych. Boję się, że nie douczyłam ich wyliczania odległości na mapie.

 



Dodaj swój komentarz (5)

marcowo
27. luty 2006 15:42:00

koty śpiewają

w sprężystym tańcu węża

puchaty ogon

 



Dodaj swój komentarz (5)

lubaszki
27. luty 2006 00:59:00

Nigdy nie lubiłam wschodniej strony domu: Ziemia pod gęstym szpalerem zdziczałych lubaszek odpychająco cuchnęła denderewem, którego miękkie liście wiotczały pod dotknięciem ręki, a mięsiste, kolczaste owoce kryły podłużne, zielonkawe nasiona. Ciekawe, skąd o tym wiem, skoro zakazano mi ich dotykać, pod groźbą zatrucia, postradania zmysłów, bądź gwałtownej śmierci.

 

W tym śnie wiem, że śnię powtarzający się sen. Zanurzam się w poczerniałej, drewnianej ścianie i schodzę w dół wąskim, kamiennym korytarzem. Tunel coś kryje i dokądś prowadzi, a ja wstrzymuję oddech i drżę z ciekawości, nie mogąc się doczekać zgłębienia jego tajemnicy. Przenikam przez przepierzenie z szarego, wojskowego koca i staję pośrodku pomieszczenia, wymurowanego czerwoną cegłą. W zaułkach i wgłębieniach ścian siedzą kury, jedna z nich gdacze i przefruwa mi nad głową. „Nie strasz ich, bardzo je boli, gdy niosą jajka” – mówi babcia, a ja odkrywam, że depczę po starym, zaschniętym, kurzym łajnie. Pomieszczenie jest puste, drzwi uchylone, tylko kilka kroków przez straszną, ciemną sień i wydostaję się na podwórze.

 

Znów wysypiałam się po obiedzie.

 



Dodaj swój komentarz (6)

cytaty
26. luty 2006 21:28:00

Z uczniowskich wpisów na stronie szkoły:

czubas: http://b.muglets.com/HTN-B tu jest tanczaca z pilka pani Kalmus

 Deboch: http://b.muglets.com/HP5-B a tu tanczacy w stroju kowboja Pan Dyr (z szacuneczkiem)

  czubas: http://b.muglets.com/I68-B  haha a tu izka tanczace na Disco w stylu lat 70-tych

Też mi coś! W latach 70-tych to ja też bym tak tańczyła na Disco!!!!

;-)



Dodaj swój komentarz (1)

Koń Kurs
23. luty 2006 21:33:00

Byłam bardzo zajęta, bo tworzyłam. Chcę wygrać stówkę w Konkursie na Najgorszy Wiersz. Organizator nie doczekał finału, uległ urokowi prezentowanych dzieł i zapadł w katatonię. Ja chyba też potrzebuję odpoczynku.

Mój Poemat

 



Dodaj swój komentarz (16)

Feministka. Babskie plotki.
19. luty 2006 19:49:00

Siedziała tuż obok: niedawna kandydatka do Wielkiej Nagrody. O zdrowiu i wynikach badań rozmawiała ze znawstwem i manierą godną rozprawy o Kancie. ;-)

Zawiesiłam wzrok, a ona głos, więc przeszłam na dyskretny podsłuch. Zdążyłam zanotować niemodną, wzorzystą chustę o ludowym wzorze i splątany kokon loczków i spinek, kontrastujący ze zwiotczałą cerą.

Pomyślałam, że kobiecie w średnim wieku nie sprzyja trącenie myszką, ani strojną szafą.

Co mi tam, moja szafa jest pusta, a piec rozgrzany. Pewnie już nie wrócę do wysokich obcasów.

 



Dodaj swój komentarz (24)

wbrew prognozie :-)
17. luty 2006 23:28:00

Śnieg spływa z wydm, paruje z grzbietów, odsłania chrust i igliwie. Powietrze wilgotne, ale deszcz nas ominął, wbrew prognozie. Siedzę tu, wypełniona wodą, lżejsza o kroplę lub dwie. Nie, nie łzy :-)

 



Dodaj swój komentarz (5)

aparat
17. luty 2006 01:19:00

„Podnieś głowę, spójrz na mnie” - mówi R. i guzdrze się z kadrowaniem, a ja nie wytrzymuję napięcia i przeginam w manieryczną pozę. Tego nie widać na zdjęciu: zawiązuję sznurówkę na oderwanej od ziemi nodze i zwyczajnie śmieję się do aparatu.

 



Dodaj swój komentarz (4)

dla Walentego Internauty
13. luty 2006 22:50:00

obok mnie sosna kamień

lód na rzece

cisza

 

w bezcielesnym eterze

nieważkość brak ciężaru

 

pozornie

 

wiem że jesteś

tak jak ja

oddychasz

 

;-)

 



Dodaj swój komentarz (10)

żółta notka
09. luty 2006 23:27:00

Sikorki śpiewają, a śnieg, jak okiem sięgnąć, pokropiony jest ochrą, nierówno i zagadkowo. Rozmieszczenie i kształt plam każą szukać źródeł barwnika w pniach i gałęziach, ale nie odkryłam na nich niczego niezwykłego, prócz małej dziupli, przegapionej przez ptaki, z kopczykiem owadzich jajek, zamotanych niedbale leciwą nicią, zakurzonych i przyprószonych trocinami. Pewnie staną się czymś brzydkim, już niedługo, wiosną, w słońcu.

 

 



Dodaj swój komentarz (12)

o posiadaniu
06. luty 2006 15:55:00

Ptak wielkości kosa – pożeracz zmrożonych winogron, o pstrokatym, dzikim upierzeniu włóczęgi oswoił się i godzinami przebywa w altanie. Nie wiemy, kim jest, bo atlas gdzieś przepadł, więc mówimy jak chcemy: Nasz Piękny Ptak.

 



Dodaj swój komentarz (20)

Przegląd poezji miłosnej. Z zapisków jurorki ;-DDD
06. luty 2006 08:16:00

Co ja tak siedzę i się biedzę? Dam dwa punkty za młodzieńczą niewiedzę.

Pała!(ale cała). I tak trzymać: stykać się włosiem, a zarazkom pogrywać na nosie!

Kochajmy się szybko, bo się ściemnia: miłość to chemia, sztylety i epidemia.

Punkt za „Pokuśnicę” i cukierka zjedzonego przedwcześnie. (Cholerka!)

Zero. Nad palacza brown-sugar’a przedkładam sex-czatera.

„czucia w odczuciach” nie są w cenie, ale dam punkt za warszawskie korzenie.

 

Kontynuacja prac jury - po powrocie ze szkoły.

:-)))

 



Dodaj swój komentarz (4)

o pięciu złotych
02. luty 2006 00:01:00

To pewnie przez tę chlapę nie zachowałam ostrożności i zanim się spostrzegłam, gruba cyganka pod bankiem schwyciła moją rękę w ciepłe dłonie. Wodziła palcem, coś mówiła o szczęściu i pięciu złotych, a ja żałowałam, że nie mam przy sobie portfela. Porzuciła mnie gwałtownie dla dziewczyny przy bankomacie. Widziałam, jak do niej mówi, gładzi wnętrze dłoni, przejmuje jej portfel, ogląda mężczyznę na fotografii. Kiedy rozpięła przegródkę na drobne spostrzegłam ze zdziwieniem, że wciąż tam stoję, po kostki w śniegowej breji, i wodzę palcem po szybie.



Dodaj swój komentarz (11)

o otwieraniu się
01. luty 2006 00:11:00

Islandia jest jedynym miejscem na Ziemi, gdzie grzbiet oceaniczny wystaje nad powierzchnię wody. Lawa majestatycznie, bez fajerwerków, wypływa z podłużnych pęknięć skorupy, bazalt stygnie, dno się rozrasta, a młody ocean otwiera. Skromne pozostałości starych, zamkniętych oceanów, można znaleźć na lądzie, w łańcuchach gór fałdowych.

 

Wsuwał łyżeczkę pod talerzyk, żeby pokazać, jak dno znika na zawsze pod masywem kontynentalnym, a góry zeskrobanego osadu wypełniają rowy i piętrzą nad powierzchnią.

 

Odmłodniał o dziesięć lat, jak zawsze wtedy, gdy opowiada o oceanach.

 

Notkę dedykuję Aleksandrze, która by wolała, żebym pisała o miłości.

:-)

 

 



Dodaj swój komentarz (5)