11. sierpień 2010 09:48:00
Woda, kreda, liść ogórka.
Kto chce mleka? Która kurka?

Dodaj swój komentarz (3)
09. sierpień 2010 13:35:00
o tym jak Agatka
pięć dni wczasów w mieście odbywszy
szczęśliwie do kuj powróciła

Dodaj swój komentarz (0)
05. sierpień 2010 13:59:00
Wczoraj była piękna tęcia.

Dodaj swój komentarz (0)
28. lipiec 2010 21:42:00
Spokój. Jesiony ciemniejsze od chmur. Jeżeli zając może mieć białe zakończenia łapek - to właśnie zając przekicał przez szosę, tuż przed tirem z napisem Zakłady Mięsne Mokobody.
Mogę tu siedzieć, na swoim balkonie i słuchać jak cykają świerszcze. Mogę patrzeć jak wielki i pomarańczowy jest dziś Księżyc i jak szybko się wznosi nad granicę lasu. Mogę nic nie robić. Mogę być tu sama. Tak.
Dodaj swój komentarz (1)
28. lipiec 2010 15:48:00
wymarcowany kocur
wyciera wąsy
o moją poduszkę
Tak apropos Issy, sw. Tomasza, teologi i problemów. Zgoła ofkoz.
;-D
Dodaj swój komentarz (0)
27. lipiec 2010 16:24:00
A sio, a sio! Kuzie głowy!

Obiad jeście nie gotowy.

Dodaj swój komentarz (0)
26. lipiec 2010 20:33:00
Wujek Mateła jedzie na Maziui, a ja wolę kui!
Dodaj swój komentarz (2)
26. lipiec 2010 15:07:00
Kuzia kupa! W basienie zimna woda!

Eeee, jaź kuzie śmiejć!

Dodaj swój komentarz (0)
26. lipiec 2010 11:49:00
Agatko, a kto kopie miłe kurki?

Ja? Taka dama?

Dodaj swój komentarz (3)
21. czerwiec 2010 16:37:00
Danusia jest z Żegot, jest stara i jest lipą.
Kiedy ją poznałam był już maj, ale zamiast liści kołysał się na niej szwadron bocianów. Ich wieczorny, zwycięski szturm na kościelną wieżę o świcie okazał się snem. Czarnobrewy z Tektury, który dzień wcześniej dostał w kuper i poległ – ze słońcem cudownie powrócił.
- Albo budujesz gniazdo, albo spadasz – syczały. Słyszałam to, bo Wusza była od rana św. Franką, rozumiała i tłumaczyła ich mowę.
Ps. Z braku fotki św. Franki - św. Teresa od Pouczeń:
Dodaj swój komentarz (1)
13. czerwiec 2010 23:23:00
Noc była nośna i niski, grobowy pomruk, który wyrwał mnie z łóżka, mógł być głosem wielkiej fali, która właśnie przetaczała się Wisłą, wdzierała się w koryto mojej rzeki, odwracała jej bieg i wypełniała rozlewiska.
Wieczorem pojechałam zobaczyć powódź. Stałam przez chwilę, wśród innych, nad rozświetloną breją. Wdychaliśmy fetor i tłukliśmy komary. W gałęziach nad nami kląskały słowiki.

Dodaj swój komentarz (0)
10. czerwiec 2010 22:32:00
.
Teledysk jest w znacznym stopniu militarny, więc jak się weźmie pod uwagę wojny obecne i minione - elementy religijne są jak najbardziej na miejscu. Także to, że Gaga dała się została zagarnąć, zdominować i wypieprzyć przez balet – pasuje jak ulał. Wychudzona, chłopięca, bezsilikonowa figura oraz siermiężna bielizna pasują do roli ofiary.
Balet podoba mi się we wszystkich scenach militarnych, najbardziej w tej, gdzie chłopcy maszerują kręcąc biodrami, niczym modelki na wybiegu. I w ogóle pomysł ze szpilkami nie taki zły, ale sceny bzykane jakieś takie nijakie. Bardziej przekonujący seks widziałam wczoraj w polskim filmie, którego tytułu nie pamiętam, ale i tak to się odbyło w końcówce filmu, więc raczej trudno by było doczekać ;) Trochę kiczu daje się zauważyć – makijaż, krwawe ochłapy na procesyjnej poduszce i trumna, symulowany seks. Połykanie różańca zwyczajnie nudne. Moje pokolenie już przerabiało penisa na krzyżu i nie tylko, więc żadnego szoku związanego z profanacją nie doświadczam. Piosenka gdzieś mi ginie w tym wszystkim, Gaga podoba mi się wyłącznie w scenach z fajką. Jej taniec, śpiew – przepływa bez echa. Aha, końcowa scena rozpadu nawet mi się podoba wydaje mi się fajnym podsumowaniem całości, właśnie przez swoją symboliczność, całkowity brak realizmu. Chyba ktoś w tym teledysku próbuje powiedzieć coś ambitniejszego, ale nie rezygnując ze starych, dobrych, wyświechtanych metod.
Dodaj swój komentarz (1)
18. maj 2010 22:01:00
przepis na szczęście
znajdź bez o pięciu płatkach
przełknij zaczekaj

Dodaj swój komentarz (3)
05. maj 2010 22:00:00
Brunetki, blondynki
.
Dodaj swój komentarz (0)
27. kwiecień 2010 08:15:00
W malinowym chruśniaku, pod koguta wzrokiem
Głową w dół, pupą w górę, przez długie godziny
Rwałam perz, co cichaczem wdał się pod maliny.
Palce miałam skrwawione i rysę pod okiem.
Lecz zakwasy! W pół drogi od kostek do czoła!
I myślałam o końcu i dojść wreszcie chciałam
Dodaj swój komentarz (1)





